SPF is the new black

Moglibyśmy napisać poradnik o tym, jak się nie opalać, ale czy ktokolwiek tego potrzebuje? Absolutnie. Mamy lato, wielu ludzi myśli już tylko o piaszczystej plaży, pełnym słońcu, chłodnym drinku w ręce i o opalaniu właśnie. Całe szczęście, że zdrowy rozsądek podpowiada nam, aby kupić przed wyjazdem buteleczkę kremu z filtrem, ale czy chętnie po niego sięgamy, skoro już zajmuje miejsce w torbie? Dlaczego to takie ważne? O ochronie przeciwsłonecznej rozmawialiśmy z Martą Ryszewską, kosmetolożką Clochee.

W ciągu kilku minut promieniowanie UV potrafi wyrządzić więcej szkód niż niejedna nieprzespana noc. A jednak wciąż zbyt wiele osób traktuje filtr SPF jako letni dodatek, gadżet, zamiast podstawy codziennej pielęgnacji. Tymczasem ochrona przeciwsłoneczna to przede wszystkim kwestia… zdrowia.

Kosmetyki, które chronią przed słońcem, jednocześnie pielęgnując skórę.

Chronić to jedno, pielęgnować – drugie. Czy można to połączyć? Jeszcze jak! Clochee konsekwentnie realizuje to zadanie w każdej formule kosmetycznej. SPF w ich ujęciu to nie tylko bariera przed promieniowaniem UV, ale kompleksowy rytuał – ochronny, odżywczy i zmysłowy. Marka udowadnia, że produkt przeciwsłoneczny może być skuteczny jak tarcza, a przy tym łagodny i komfortowy w noszeniu.

– Wybierając krem z filtrem, warto zwrócić uwagę na kilka kluczowych rzeczy: wysoki poziom ochrony SPF – najlepiej od 30 w górę – obecność filtrów UVA, fotostabilność, ale też składniki pielęgnacyjne i komfort noszenia – tłumaczy Marta Ryszewska, kosmetolożka marki Clochee. – To ostatnie jest bardzo indywidualne, bowiem każdy z nas ma inne preferencje co do konsystencji czy wykończenia, dlatego tak ważne jest, aby produkt był dopasowany do potrzeb skóry i stylu życia. Skóra twarzy ma inne potrzeby niż skóra ciała – różni się grubością, wydzielaniem sebum, wrażliwością. Dlatego Clochee rekomenduje osobne formuły, a także odpowiednie ilości produktu. W przypadku twarzy najprościej trzymać się zasady dwóch palców: to ilość kremu wyciskana na długości palca wskazującego i środkowego. Tylko wtedy mamy pewność, że deklarowany poziom ochrony działa realnie – podkreśla Ryszewska.

Czy SPF 50 blokuje opaleniznę? To przekonanie towarzyszy wielu Polakom, ale postawmy w końcu kropkę. – To nieprawda – wyjaśnia Ryszewska. – Opalenizna to reakcja obronna skóry na promieniowanie UVB, a żaden krem nie daje stuprocentowej ochrony. Filtry ograniczają ekspozycję i tym samym redukują ryzyko poparzeń, przebarwień i fotostarzenia, ale nie wykluczają całkowicie reakcji melanocytów.

Zamiast traktować opaleniznę jako cel, Clochee zachęca do podejścia świadomego: ochrona, regularna reaplikacja, unikanie słońca w godzinach szczytu i… alternatywy. – Jeśli chcemy efektu skóry muśniętej słońcem, wybierzmy samoopalacze. Są bezpieczniejsze i dają naturalny efekt – przypomina ekspertka.

Mgiełka, która podbiła internet

Hitem Clochee stała się lekka, niewidoczna mgiełka SPF 50+ na makijaż – produkt, który w poprzednim sezonie został okrzyknięty “kosmetykiem wszech czasów”. Powód?

– Mgiełka to odpowiedź na potrzebę realnej ochrony w ciągu dnia, kiedy nie mamy możliwości zmywania i ponownego nakładania kremu. Nasz produkt nie narusza i nie rozmazuje makijażu, działa błyskawicznie i pozostawia na skórze satynowe wykończenie – mówi Ryszewska.

Kilka sekund, tyle potrzeba, aby wzmocnić barierę przeciwsłoneczną i nie naruszyć nawet najdelikatniejszego makijażu. Mgiełka jest lekka, niewidoczna, błyskawiczna w aplikacji. Nie wymaga lusterka, nie zostawia śladów. Działa także jako pielęgnacja, którą skóra po prostu lubi. W składzie znajdziemy witaminę E, olej z awokado, olej ze słodkich migdałów i puder z tapioki, który tworzy na twarzy efekt soft-focus: subtelne zmatowienie, wygładzenie i rozproszenie światła. Skóra wygląda świeżo, promiennie, naturalnie. A przy tym jest naprawdę dobrze chroniona.

Mgiełka na makijaż to dopiero początek. Clochee rozwija portfolio przeciwsłoneczne o nowe produkty – m.in. mgiełkę do ciała i twarzy, a wkrótce także formuły rozświetlające i z delikatnym efektem tintu. – A przy okazji – dodaje kosmetolożka – wiecie, jak cukier wpływa na skórę i czym jest„scukrzanie” białek podporowych? O tym opowiemy już jesienią. – Clochee prawdopodobnie szykuje dla nas miłą niespodziankę.

Tymczasem nie zapominajmy o nawodnieniu – latem to szczególnie ważne. Życzymy udanych i bezpiecznych wakacji!

Prestiż  
Lipiec 2025