SPF is the new black
Moglibyśmy napisać poradnik o tym, jak się nie opalać, ale czy ktokolwiek tego potrzebuje? Absolutnie. Mamy lato, wielu ludzi myśli już tylko o piaszczystej plaży, pełnym słońcu, chłodnym drinku w ręce i o opalaniu właśnie. Całe szczęście, że zdrowy rozsądek podpowiada nam, aby kupić przed wyjazdem buteleczkę kremu z filtrem, ale czy chętnie po niego sięgamy, skoro już zajmuje miejsce w torbie? Dlaczego to takie ważne? O ochronie przeciwsłonecznej rozmawialiśmy z Martą Ryszewską, kosmetolożką Clochee.

Daria Prochenka – prezes Clochee
W ciągu kilku minut promieniowanie UV potrafi wyrządzić więcej szkód niż niejedna nieprzespana noc. A jednak wciąż zbyt wiele osób traktuje filtr SPF jako letni dodatek, gadżet, zamiast podstawy codziennej pielęgnacji. Tymczasem ochrona przeciwsłoneczna to przede wszystkim kwestia… zdrowia.
Kosmetyki, które chronią przed słońcem, jednocześnie pielęgnując skórę.
Chronić to jedno, pielęgnować – drugie. Czy można to połączyć? Jeszcze jak! Clochee konsekwentnie realizuje to zadanie w każdej formule kosmetycznej. SPF w ich ujęciu to nie tylko bariera przed promieniowaniem UV, ale kompleksowy rytuał – ochronny, odżywczy i zmysłowy. Marka udowadnia, że produkt przeciwsłoneczny może być skuteczny jak tarcza, a przy tym łagodny i komfortowy w noszeniu.






